Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja dziecka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2016

Mycie zębów w stylu eko.


 Na skład pasty do zębów zwrócił uwagę jako pierwszy mój mąż. Obejrzał jakiś dokument o fluorze, przeczytał kilka artykułów, i stwierdził, że kupujemy pastę bez fluoru. Okazało się, że nie jest to takie proste. W mojej małej mieścinie jedynie w aptece udało mi się znaleźć jedną pastę bez fluoru, która nie zawsze była dostępna, i której skład i tak pozostawiał wiele do życzenia. Zaczęłam więc sama robić pastę. Wybrałam najprostszy przepis z sody oczyszczonej i oleju kokosowego. Męczyliśmy się z nią bardzo przez jakiś czas. Trudno się ją nabierało bo była twarda (mamy chłodny w łazience), maltretowała nam szczoteczki do zębów, i ja nie mogłam się przyzwyczaić do tego słonego smaku. Gdy zaczęłam regularnie robić zakupy w internetowej drogerii ekologicznej porzuciłam robioną przeze mnie pastę, na rzecz gotowych past do zębów.
W chwili obecnej używamy pasty Lavery (z bio-echinaceą i propolisem). Używam jej zamiennie z pastą z apteki która pomaga mi radzić sobie z nadwrażliwością moich dziąseł. Korzystając jedynie z Lavery miałam z tym problem.

Poniżej umieszczam skład tej pasty:
Aqua, Sorbitol, Hydrated Silica, Calcium Carbonate, Xylitol, Maris Sal, Xanthan, Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Echinacea Purpurea Extract*, Commiphora Myrrha, Extract, Achillea Millefolium Extract*, Propolis Cera, Arnica Montana Extract*, Glycerin, Alcohol*, Aroma**, Limonene**, Eugenol**, Linalool**
* ingredients from certified organic agriculture
** natural essantial oils

Jeśli tak jak mi, powyższe nazwy mało co mówią, umieszczam również listę składników w języku polskim. Dzięki temu można zrozumieć troszkę więcej :) Znalazłam je na stronie sklepu internetowego. Sama ich nie tłumaczyłam - przerosło to moją cierpliwość i możliwości językowe :) 

Skład w języku polskim: wodny wyciąg z echinacei, sorbitol, krzem mineralny, kreda, ksylit, sól morska, ksantan, substancja myjąca z kokosa, nalewka z mirry, ekstrakt z krwawnika*, ekstrakt z propolisu*, ekstrakt z arniki*, naturalny aromat.

Zainteresował mnie sorbitol, bo najmniej przyjaźnie brzmi :) Z informacji które udało mi się przeczytać na różnych stronach internetowych wynika (w skrócie), że sorbitol jest pozyskiwany z owoców, że jest to substancja słodząca używana również w przemyśle spożywczym, i że przy spożyciu dużej ilości ma działanie przeczyszczające i może mieć wpływ na powstawanie zaćmy (tak donosi wikipedia). Zapewne trzeba by bardzo dużo takiej pasty zjeść aby takie skutki odczuć :)

Jeśli miała bym powiedzieć jakie są odczuwalne różnice w używaniu pasty z naturalnych składników, a zwykłej pasty ze sklepowej półki to wspomniała bym jedynie o tym, że Lavera mniej się pieni. Mi osobiście jednak to nie przeszkadza.

Dla mojego synka mam pastę  Jack N'Jill o smaku borówki. W swoim składzie ma:
Silica, Vegetable Glycerin, Xylitol, Certified Organic Calendula Officinalis Extract, Xanthan Gum, Certified Organic Natural Flavour (Raspberry, Banana, Blueberry, Blackcurrant, Strawberry), Purified Water.

Dla osób które znowu mało rozumieją umieszczam link pod którym można trochę o tej paście poczytać:
http://dziecisawazne.pl/naturalna-pasta-zebow-jack-njill/
Pasta dla mojego synka jest dosyć droga. Nie nakładam mu jej jednak za dużo na szczoteczkę więc wystarcza na długo.Mój Tadeo bardzo ją lubi. Codziennie próbuje wykorzystać naszą nieuwagę, i myć zęby zarówno ze mną jak i mężem moim czyli cztery razy dziennie :)

Do napisania tego postu nie natchnęły mnie jednak pasty których używamy, ale ostatni mój zakup którym jestem zachwycona. Kupiłam sobie ekologiczną szczoteczkę do zębów Ecobamboo. Szczoteczka jest całkowicie biodegradowalna. Możecie sobie o niej poczytać na stronie internetowej ecobamboo.pl
Ja chciała bym podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Nie bardzo wiem czy mi się to uda zrobić w sensowny sposób bo ile można się rozpisywać na temat szczotkowania zębów ;)
Na pierwszy rzut oka szczoteczka wygląda bardzo niepozornie. Gdy ją rozpakowałam rzuciło mi się w oczy, że część z włosiem jest mniejsza niż przy zwykłych szczoteczkach do zębów. Okazało się jednak że zupełnie to nie przeszkadza przy szczotkowaniu zębów. Poza tym bardzo fajnie się ją trzyma. Czuć, że w dłoni trzyma się coś naturalnego. Nie wiem na czym to polega, ale szczotkując nią zęby ma się zupełnie inne doznania niż przy plastikowej sklepowej szczotce. Gdy mój mąż mi się zapytał jak jej się używa, to w sumie nie potrafiłam powiedzieć więcej niż "Fajnie" i "Inaczej" :) Dlatego jeśli ktoś myśli o tym czy warto spróbować taka szczoteczkę używać, to ja mówię że warto :) Przy kolejnych zakupach mam zamiar kupić mniejszą jej wersje dla mojego synka. Jestem też ciekawa co z czasem będzie się działo z tą szczoteczką. Po dwóch tygodniach używania widzę, że zmieniła trochę kolor. Zobaczymy :)




piątek, 26 lutego 2016

Wielorazowe płatki kosmetyczne.

Robiąc kilka dni temu zakupy przez internet domówiłam sobie jeden komplet wielorazowych płatków kosmetycznych. Pomyślałam, że czas najwyższy coś o nich napisać ponieważ używam ich już prawie rok.
Po okresie zachwytu przez pierwsze tygodnie, był czas zniechęcenia, które przeszło jednak w na tyle przychylną opinię, że zamówiłam nowe płatki.
Pierwszy tydzień używałam ich do wszystkiego. Ponieważ z jednej ich strony jest mięciutki i delikatny materiał a z drugiej strony szorstka frotka, używałam ich zarówno do demakijażu jak i oczyszczania twarzy płynem micelarnym czy tonikiem. Dzięki temu rzadziej musiałam używać peelingów, ponieważ szorstka strona ścierała delikatnie martwy naskórek. Ponad to skóra wydawała się lepiej oczyszczona niż przy użyciu zwykłych wacików kosmetycznych. Sprawdzały się również przy myciu twarzy mojego synka (oczywiście strona miękka). Na co dzień po użyciu płatka prałam go ręcznie zwykłym naturalnym mydłem. Raz na kilka dni wrzucałam je do pralki aby porządnie się wypłukały. Niestety po kilku pierwszych tygodniach płatki zrobiły się szare i brzydkie, ten którego używałam do demakijażu oczu wyrzuciłam bo nie dało się go doprać. Trudno mi również było odgadnąć, która strona jest miękka a która szorstka. Zaczęłam ich coraz mniej używać. Gdzieś mi jednak świtało, że bardzo duże ilości zwykłych sklepowych wacików ląduje w koszu, więc wróciłam do używania wielorazówek, ale jedynie do przemywania twarzy synka wodą oraz do moich płynów do twarzy. Dzięki temu tak się nie zabrudzają.
Podsumowując na koniec:
- myślę, że tak eksploatowany produkt trzeba jednak od czasu do czasu wymieniać, wielorazowe nie oznacza wieczne ;) (dlatego zakupiłam nowe płatki)
- jeśli jednak ktoś myśli o demakijażu, to po moim doświadczeniu uważam, że musi się nastawić na częstsze ich wymienianie
- na pewno warto je mieć aby chociaż trochę zmniejszyć zużycie wacików jednorazowych
- ponad to do porządnego oczyszczania twarzy bardzo fajnie się nadają
- jak informuje ich producent (KOKOSI), płatki wykonane są większości z antybakteryjnej dzianiny bambusowej (85% włókno bambusowe, 15% poliester).


czwartek, 28 stycznia 2016

Chusteczki wielorazowe.


W przeciwieństwie do pieluszek wielorazowych, chusteczki wielorazowe uważam za bardzo dobry wynalazek :) Jeszcze w ciąży przygotowałam ok 50 sztuk takich chusteczek z miękkiej flaneli. Używam ich od pierwszych dni życia mojego synka.
Chusteczki + woda + zwykłe delikatne mydło = zdrowa pupa mojego synka :)
Przez cały okres pieluszkowania mój synek nie miał żadnych problemów ze skórą.
Chusteczki piorę razem z pieluszkami wielorazowymi i bez problemu je dopieram.
Mokre chusteczki używam gdy gdzieś wyjeżdżam.
Jednak miałam parę razy sytuacje gdy mokre chusteczki mi się skończyły a wyjść trzeba było. Brałam wtedy jedno plastikowe pudełko z namoczonymi i namydlonymi delikatnie chusteczkami. Dodatkowo kilka suchych chusteczek do wysuszenia skóry, oraz jeden pusty woreczek do zużytych chusteczek. Łącznie nie zajmowało to dużo miejsca, i nie było żadnych problemów aby to ogarnąć.
Wielorazowe chusteczki naprawdę polecam :)

środa, 27 stycznia 2016

Pieluszki wielorazowe - 1,5 roku używania.


Niestety sukcesu w stosowaniu pieluszek wielorazowych nie odniosłam. Tadeo ma już 1,5 roku. Mam 12 pieluszek wielorazowych które stosuje od jego urodzenia. Są to pieluszki polskiej firmy ale wyprodukowane w Chinach. Używam ich zamiennie z jednorazówkami. Po moim pieluszkowym doświadczeniu jeszcze bardziej podziwiam nasze mamy i babcie bo wierzę że musiały się bardzo umęczyć nie mając jednorazówek w ogóle!
Moje spostrzeżenia:
- Pieluszki których używam bardzo przeciekają.  Jeśli się zagapię i pieluszka jest dłużej niż 2 godziny na pupie synka, to do przebrania jest nie tylko pieluszka ale również spodenki i body. Robi się z tego dużo dodatkowego prania. Na forach czytałam, że lepszej jakości pieluszki nie przeciekają. Nie potrafię tego potwierdzić bo takich nie mam.
- Bardzo dobrze sprawdziły się latem, gdy było bardzo ciepło. Tadeo biegał tylko w wielorazówkach i fajnie to wyglądało :) Nie było też problemu z przeciekaniem bo nie miało na co przeciekać :)
- Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że wielorazówki dosyć szybko wysychają po wypraniu i że brud dosyć łatwo się spiera.
- Pieluszki piorę wg wskazówek producenta: w 40 stopniach, wirowanie maks 800 obrotów. Stosuje jednak zwykłe delikatne proszki + olejek z drzewka herbacianego (antybakteryjny). Być może błędem było to, że prałam je w proszku do tego nie przeznaczonym. Całkiem możliwe, że się nie sprawdziły również przez to, że piorę je z wielorazowymi chusteczkami do pupy synka, które używam razem z mydłem - mydło jest tłuste, a to jest nie dobre dla pieluszek.
- Ze względu na to, że przeciekają używam ich tylko w domu. Ale nawet jeśli by nie przeciekały to i tak uważam, że trzeba być mocno zdeterminowanym i zorganizowanym aby używać ich poza domem. Problemem nie była  by jednodniowa wycieczka, ale tygodniowy wyjazd.. Co z tymi zabrudzonymi pieluszkami by się działo gdybym ich tydzień nie prała? Macie może takie doświadczenie wyjazdowe?Jestem ciekawa jak to można ogarnąć :)
- Wierzę w to, że kiedyś dzieci szybciej uczyły się korzystać z nocnika. I myślę że robiły to z czystej niewygody. Często widzę jak Tadeo się denerwuje gdy go wielorazówka uwiera. Mam zamiar wykorzystać ten fakt gdy już poważnie zajmę się uczeniem mojego synka korzystania z nocnika :)

Żałuje że lepiej nie wykorzystuję wielorazówek. Uważam, że sama idea wielorazówek jest bardzo dobra. Nie podoba mi się, że ilość jednorazówek które lądują w śmieciach jest ogromna. Same jednorazówki też mi się nie podobają bo śmierdzą chemią okropnie.
Pomimo, że wielorazowe pieluszkowanie w moim wydaniu nie uważam za sukces to i tak polecam je innym mamą.  Warto używać ich nawet czasami., szczególnie w ciepłe miesiące. Warto je mieć na wypadek gdyby jednorazówki się skończyły, a do sklepu było daleko :) Warto się przekonać jak to jest ich używać, aby móc powiedzieć "Wiem, wiem..." gdy kolejny raz się usłyszy się od mamy/babci "Wy to macie dzisiaj dobrze. Kiedyś to było ciężko z tymi pieluchami..." ;) Warto chociaż trochę zmniejszyć ilość pieluch lądujących w koszach na śmieci.
W końcu kiedyś jednorazowych pieluszek nie było i jakoś sobie te mamy radziły :)

wtorek, 3 listopada 2015

O składnikach w kosmetykach


Postanowiłam przyjrzeć się moim eko kosmetyką. Już nie raz słyszałam, że takie kosmetyki to eko-ściema. Ja jednak patrze na to jak na mniejsze zło. Nawet jeśli dany kosmetyk nie jest idealny to na pewno jest lepszy od zwykłego kosmetyku ze sklepowej półki.
Poniżej umieszczam listę składników szamponu i płynu do kąpieli dla dzieci firmy Sylveco. Wiadomości o wszystkich składnikach szukałam w internecie. Sprawdzałam czy dany składnik jest pochodzenia naturalnego i czy wykazuje jakieś uboczne skutki szkodliwe dla człowieka.

Aqua – woda :)
Lauryl Glucoside - substancja rozpuszczalna w wodzie, bezpieczna dla środowiska, otrzymywana z kombinacji naturalnego kwasu glutaminowego i naturalnych kokosowych kwasów tłuszczowych, substancja łagodna dla skóry
Cocamidopropyl Betaine - jest pozyskiwany z oleju kokosowego, jest to natuaralny składnik, ale wzbudza pewne wątpliwości ponieważ jest podejrzewany o wywoływanie podrażnień, i reakcji alergicznych. Z tego wynika, że muszę dobrze spłukiwać mojego synka po kąpieli.
Coco-Glucoside - substancja hydrofilowa, bardzo dobrze rozpuszczalna w wodzie, bezpieczna dla środowiska - biodegradowalna, otrzymywana jest na bazie oleju kokosowego i cukrów owocowych.
Glycerin - substancja pochodzenia różnego, zaliczana do alkoholi. Może wysuszać skórę, i zapewne zależy to od tego z czego została pozyskana. 
Panthenol - prowitamina B5
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej tłoczony ze słodkich migdałów
Cyamopsis Tetragonoloba Gum - guma guar, pozyskiwana z nasion
Lactic Acid – kwas mlekowy, substancja rozpuszczalna w wodzie, dzięki niemu słynne kąpiele w mleku mają taki zbawienny wpływ na skórę ;)
Sodium Benzoate – substancja konserwująca kosmetyk, która również jest dopuszczalna w przemyśle spożywczym, przeczytałam na jakimś portalu, że może podrażniać skórę.
Urea – mocznik
Salvia Sclarea Oil - olejek z szałwii muszkatołowej, zapewne dodany dla zapachu ponieważ opisywany kosmetyk ma delikatny szałwiowy zapach. 

Szukając powyższych informacji trafiłam na artykuł w którym było napisane, że tylko osoba profesjonalnie zajmująca się chemią, może ocenić czy dany kosmetyk jest bezpieczny ze względu na to, że składnik który sam w sobie może być nieszkodliwy, w połączeniu z innymi składnikami może stać się niebezpieczny.
Stosujemy ten kosmetyk od kilku tygodni i nie zauważyłam żadnych reakcji niepożądanych u mojego synka. Dodam, że płyn ten dodaję do kąpieli średnio dwa razy w tygodniu gdy trzeba umyć włoski Tadeo. Na co dzień pozostaliśmy przy olejku kokosowym, migdałowym oraz szarym mydle. Następnym razem gdy będę szukała jakiegoś płynu do mycia dla mojego dziecka postaram się znaleźć jeszcze bardziej naturalny i mniej skomplikowany w swoim składzie kosmetyk. Dam znać czy mi się udało :)


piątek, 15 maja 2015

"Kosmetyki" dla maluszka.

Z kwietnia 2015:



Olejek kokosowy, olejek arganowy, olejek migdałowy, szare mydło, masło shea, bepanthen i oczywiście woda to podstawa pielęgnacji skóry mojego synka. Olejek kokosowy dodaję do codziennej kąpieli Tadeo. Czasami smaruję tym olejkiem jego policzki -gdy są przesuszone.. Olejek arganowy i migdałowy używam rzadziej - zamiennie z kokosowym. Przy czym olejek migdałowy o wiele lepiej sprawdza się na skórze mojego synka. Gdy miał duże problemy z ciemieniuchą w pierwszych miesiącach życia, to właśnie olejek migdałowy najlepiej łagodził jej objawy.  Żadna z oliwek nie pomogła jednak na ciemieniuchę tak jak … bepanthen. Wiem że jest to maść pielęgnacyjna do pupy :) W momencie gdy "poskarżyłam" się mojej siostrze że pediatra zapisał mi jakieś świństwo na receptę to ona właśnie poleciła mi tą maść:  „Ja u moich chłopaków smarowałam nim wszelkie zmiany skórne”. I rzeczywiście bepanthen pomógł. Ciemieniucha znikneła! Teraz bepanthen stosuję zamiennie z masłem shea gdy pupa Tadeo jest czerwona. Nie stosuję przy moim synku żadnych sklepowych kosmetyków. Mój syn nie ma żadnych większych problemów ze skórą. Jest czyściutki i pachnący jak bobasek :)

Pieluszki wielorazowe - jeszcze z nimi nie skończyłam

Z grudnia 2014:



W związku z ciągłymi przypadkami przeciekania pieluszek wielorazowych, zaczęłam do kieszonki (pieluszki) wsadzać po dwa wkłady. Staram się też pamiętać aby pieluszkę po 2 – 2,5 godz. zmieniać. Przypadki przeciekania zdarzają się rzadziej, ale pieluszka wydaje się ogromna, i zastanawiam się czy mojemu synkowi jest w tym wygodnie. Sprzeciwów z jego strony nie ma ale wygląda to tak sobie. Minusem jest tez to że zrobiło mi się o połowę mniej pieluch. Przy okazji dokupię więcej wkładów.

Pieluszki wielorazowe - kolejna próba.

 Grudzień 2014:



Niestety tak jak już wcześniej pisałam i narzekałam, pieluszki wielorazowe które zakupiłam po porodzie już w sumie nie spełniają  swojej funkcji. Za każdym razem gdy je używamy kończy się to przebieraniem Tadeo. Męczy mnie jednak ilość jednorazówek wyrzucanych do kosza i myśl, że pewnie jeszcze z półtora roku mój synek spędzi w tym plastiku. Poza tym obejrzałam sobie jeden odcinek programu z Reni Jusis dotyczący wielorazówek i stwierdziłam, że kupię sobie chociaż jedną porządną wielorazówkę aby sprawdzić czy to nie kwestia jakości. Zamówiłam więc wyprodukowana w Polsce pieluszkę firmy Milovia. I już ją użyłam, i już widzę jedną różnicę... Tadeo spędził w niej pięć godzin, nic nie przeciekło, ale co najważniejsze kieszonka wydawała się sucha, podczas gdy wkład był aż ciężki od mokrej zawartości. Co do przeciekania, to poczekam z zachwytami, aż kilka razy nie wypiorę tej pieluszki. Ale fakt, że kieszonka robi wrażenie suchej wywarł na mnie o tyle wrażenie, że pamiętam gdy używałam na początku innych wielorazówek to sobie myślałam: „Co Ci ludzie w tym internecie piszą i mówią że można sam wkład wymieniać, przecież ta kieszonka też jest mokra”. Szkoda tylko, że cena polskich wielorazówek jest tak wysoka. Sprawdzę co z tą pieluszką będzie się działo po kilku praniach, i wtedy pewnie będę myślała o pieluszkowych zakupach.

Przydatne linki:
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/reni-jusis-o-pieluchach-wielorazowych,8823.html - Reni Jusis o pieluszkach wielorazowych

Wiaderko Tummy Tub po 4 miesiącach.

Z października 2014:



Tadeo ma już prawie 4 miesiące. Kąpiele w wiaderku są w tej chwili dla niego prawdziwa frajdą. Uwielbiamy patrzeć jaką radość sprawia naszemu synkowi pluskanie się w wodzie. Opór jaki stawia woda sprawia ze Tadeo sam próbuje wstać na nóżki. Ma przy tym taka genialną minkę, ze ciężko mu na to nie pozwolić :) troszkę większy kłopot mamy teraz z dotarciem we wszystkie zakamarki małego. Jego ciałko bardziej wypełnia wiaderko. Przy czym mamy coraz większą wprawę w jego myciu wiec nie jest źle. Gdy będzie już samodzielnie siedział, to przejdziemy do kąpieli w wannie. Jednak na ta chwile wiaderko bardzo sobie chwalimy :)

Chusteczki wielorazowe.

Z października 2014:



Przed narodzinami Tadeo uszykowałam sobie ok. 50 sztuk chusteczek wielorazowych z myślą, że będę ich używać przy pielęgnacji pupy mojego synka.
Oto kilka uwag na ich temat:
- do zrobienia chusteczek użyłam flanelki, która miękka była tylko na początku. Po kilku praniach zrobiła się niestety sztywna. W tej chwili kupiła bym miękki bawełniany materiał do ich zrobienia. Nie przejmowała bym się też obszywaniem tych skrawków materiału na maszynie,
- 50 sztuk to wystarczająca ilość na 2 – 3 dni , nawet na początku gdy maluszek robi "dwójki" co chwile,
- lepiej zrobić mniejsze chusteczki niż większe, ponieważ są praktyczniejsze w użyciu,
- piorę je razem z pieluszkami wielorazowymi. Bardzo szybko wysychają. Irytować jedynie może wieszanie takiej ilości chusteczek na suszarce. W upalne letnie dni, rozrzucałam je porostu na słońcu.
- o dziwo nie ma problemu z plamami, 
- ze strony pupy mojego synka nie odnotowuje żadnych problemów przy używaniu wielorazówek (używam ich razem z woda i szarym mydłem)
- na wyjazdach używam jednorazówek. Ze skrucha napisze, ze na pewno można opanować sposób ich używania poza domem, wystarczy mieć dwa woreczki w jednym mieć chusteczki wilgotne, a do drugiego rzucać chusteczki brudne. Jednak za leniwa na to jestem jak na razie ;)

Chusteczki wielorazowe są tanie, zdrowe i naprawdę mało kłopotliwe :)

Pieluszki wielorazowe - po trzech miesiącach.

Z września 2014:



W pierwszym tygodniu po powrocie ze szpitala mój mąż będąc w Poznaniu wskoczył do jednego ze sklepów z akcesoriami dziecięcymi i wykupił wszystkie pieluszki wielorazowe jakie w tym sklepie posiadali. Skłoniła go do tego ilość jednorazówek które szły do kosza. Tadeo jak każdy noworodek produkował bardzo duże ilości zużytych pieluch. Prawdę mówiąc przygnębiała nas ta ilość i myśl ile śmieci się w ten sposób produkujemy. Mnie dodatkowo drażni zapach (chemii) jednorazówek. Pieluszki wielorazowe które kupiliśmy nie były niestety polskiej produkcji. Wyprodukowano je w Chinach, dla Polskiej firmy. Dysponuję w tej chwili 10 pieluchami (typu: kieszonkami z wkładami).
A oto moje uwagi po trzech miesiącach użytkowania:
- nie widzę różnic w tym czy używam wkładów bambusowych czy z mikrofibry. Bardzo możliwe że Tadeo je odczuwa, ale do tej pory nic o tym nie wspominał (hehe;)
-w pierwszych tygodniach wydawały mi się za duże bo wyglądało to tak jak by podnosiły bioderka i nóżki w powietrzu wisiały.
-wielorazówki są grubsze od jednorazówek, przez co niektóre ciuszki dobre przy jednorazówkach były za małe przy wielorazówkach
- mają tą przewagę nad jednorazówkami, że nie śmierdzą chemią.
- myśl że moje dziecko nie siedzi cały dzień w czymś sztucznym i plastikowym jest naprawdę fajna
- na początku ich użytkowania nie miałam zastrzeżeń co do ich chłonności. Myślę, że jeśli chodzi  o „2” (kupkę:D) to lepiej sobie z nią radzą niż jednorazówki (ani razu nie miałam sytuacjo aby "2" bokiem wyszła). Niestety po trzech miesiącach użytkowania zaczęły mi regularnie przeciekać. Bardzo to irytujące. Na tyle, że teraz ich używam gdy wiem, że zakładam je na krótko np. gdy wiem że za chwilę będzie kąpiel. Troszkę się do nich przez to zniechęciłam. Przy czym nie wiem czy przyczyną jest słaba jakość tych akurat pieluch, czy źle się z nimi obchodzę (piorę wg wskazówek producenta), czy mały po prostu więcej siusia. W początkowym okresie bardzo lubiłam zakładać je na noc, ze świadomością, że mój syn nie leży tyle godzin w plastiku i żelach (Tadeo jak na razie ładnie w nocy śpi, nawet do 6 godzin). Ale gdy kilka razy przemoczonego z łózka go brałam to jednorazówki zwyciężyły – przeciekają rzadziej. Myślę że z tym przemakaniem jest tez tak, że trzeba uważać aby kieszonka nie wywijała się na zewnątrz bo dotykając ciuszków, zawartość przesiąka na ubranko.
- nie mam problemów z praniem tych pieluch. Robię wszystko wg wskazówek producenta. Używam proszku (na początku specjalnie przeznaczonego do tego celu, a teraz dziecięcego, delikatnego) i olejek eterycznego z drzewka herbacianego. Po wyjęciu z pralki ładnie pachną, i nie mogę również narzekać na plamy (choć śnieżnobiałe też już nie są)
- przez lato nie miałam problemów z suszeniem wielorazówek, ale jesieni i zimy się obawiam
- na niektórych portalach czytałam, że przy pieluszkach typu kieszonki, w sytuacji gdy pieluszka jest jedynie zasiusiana, to można wymieniać jedynie sam wkład. Ja wymieniam cała pieluchę, ponieważ kieszonka też mi się wydaje wilgotna za każdym razem
- 10 sztuk pieluszek wystarczało mi w pierwszych dwóch miesiącach na jeden dzień, na drugi je prałam i suszyłam. W sumie co drugi dzień używałam wielorazówek. Teraz wystarczają mi na dłużej tym bardziej, że nie używam ich za każdym razem. Jedynie gdy jestem w domu.
Lubie wielorazówki za to ze są wielorazowe i za to że brak w nich chemii. Muszę jednak przyznać, że są troszkę bardziej kłopotliwe w używaniu. Całkiem możliwe ze powinnam spróbować używać innego rodzaju pieluszek i oraz poznać wielorazówki innych firm. Jeszcze się na to nie zdobyłam ponieważ jednorazowy zakup pieluch to duży wydatek. Żałuje że mam tak mało opanowany ten temat. Nie ukrywam, ze poszłam po taniości, czyli kupiłam tańsze nie wyprodukowane w Polsce pieluchy, i typu One Size czyli na cały okres pieluszkowania. Z pewnością są pieluszki które lepiej spełniają swoja funkcje, i ja pomimo ze jak na razie nie do końca panuje nad tym tematem zachęcam jednak do eksperymentowania i zapoznawaniem się z nimi. Bo warto – dla zdrowia maluszka, i mniejszej ilości śmieci.

Wiaderko Tummy Tub

Z sierpnia 2014:



Mój synek kończy dziś 6 tygodni. Myślę więc że mogę już coś napisać na temat wiaderka TT z którego korzystamy praktycznie codziennie od powrotu ze szpitala. Ze zwykłej wanienki do kąpieli korzystaliśmy jeden raz. Malutki tak w niej wrzeszczał, że mój mąż stwierdził, że był to pierwszy i ostatni raz. Być może wrócimy jeszcze do niej gdy Tadeo będzie większy. Jak na razie wanienka wylądowała w piwnicy. Oto moja subiektywna ocena wiaderka po 6 tygodniach użytkowania:

Plusy:
  • nie zdarzyło się ani razu aby Tadeo w nim wrzeszczał, jedynie czasami postękuje i próbuje wstać
  • bardzo łatwe w użyciu w okresie połogu
  • nie ma problemu z przenoszeniem wiaderka, gdy jest pełne wody
  • mało miejsca wiaderko zajmuje
  • bez problemu można wziąć na wyjazd

Minusy:
  • ciężko jest dokładnie umyć ciałko
  • mimo wszystko głupio mi się go trzyma tak pod bródką
  • myślę, że maksymalnie 5 minut wytrzymał w wiaderku do tej pory, a potem się niecierpliwi a ja zaczynam się denerwować
  • gdy będzie większy, gdy już będzie siedział to pewnie będzie trzeba przejść na inny sposób mycia

i jeszcze coś:
  • gdy chciałam małego umyć mydłem, to go wsadziłam namydlonego do wiaderka, bo gdy jest już w wiaderku to jest z tym mały problem
  • dłonią można dotrzeć do większości zakamarków maluszka, jedyny problem mam ze zgięciami pod kolanami

czwartek, 14 maja 2015

Pierwsze pieluszkowe obserwacje.

Maj 2014:

 

Doszły już do mnie dwie pieluszki wielorazowe wraz z wkładami, o których wspominałam kilka dni temu (firmy Bobo Lider). Oprócz wkładów dołączonych w zestawie do pieluszek (bambusowego i z mikrofibry), zamówiłam jeszcze dodatkowo:
- duży wkład od złożenia na pół, który składa się z warstwy zewnętrznej bambusowej, i zewnętrznej z bawełny, i trzeciej warstwy wewnętrznej bambusowej
- wkład na noc, grubszy składający się z dwóch warstw mikropolaru z bambusem i włóknami węglowymi, i trzech warstw z mikrofibry wewnątrz.
Taki mini zestaw na próbę.
Korzystając z pięknej słonecznej pogody, postanowiłam zrobić pierwsze pranie pieluszek. Ponieważ było to ich pierwsze pranie, to nastawiłam pralkę na program „Delikatne” z praniem w 30 stopniach i wirowaniem maks 1000 obrotów. Do prania użyłam odpowiedniego proszku ekologicznego, oraz olejku z drzewka herbacianego. Pranie suszyło się na powietrzu, na słońcu (pogoda naprawdę była dziś piękna :)
I oto moje pierwsze wnioski:
- pieluszki – kieszonki wyschły bardzo szybko, i nie widzę aby jakieś zmiany w nich zaszły
- wkłady schły o kilka godzin dłużej
- jedynie przy największym wkładzie bambusowo – bawełnianym widzę, że coś się z nim stało, nie mogę go ładnie na pół złożyć, tak jak by jedna z zewnętrznych warstw się skurczyła i nie pasowała do reszty, albo coś z tą wewnętrzną się stało.
Jestem ciekawa co się będzie z nimi działo gdy zostaną wystawione na prawdziwą próbę przez mojego Tediego :)

Pieluszki wielorazowe.

Maj 2014:



W pierwszej chwili gdy usłyszałam o pieluszkach wielorazowych to oczywiście miałam przed oczami pieluszki w postaci złożonej tetry, i zastanawiałam się jak silną wolę trzeba mieć aby z nich korzystać ;) Potem wpadły mi gdzieś w oko piękne kolorowe pieluszki które okazały się wielorazowymi, i wtedy moje zainteresowanie nimi wzrosło.
Pomimo, że w tej chwili wiem na ich temat o wiele więcej, cały czas mam wątpliwości czy jestem w stanie z nich korzystać. Niewątpliwie bardzo bym chciała, ale dwie sprawy mnie martwią:
- wiem, że biorąc pod uwagę cały okres pieluszkowania, wielorazówki są tańsze niż jednorazówki, ale jednak kupno większej ilości pieluszek wielorazowych to duży wydatek jednorazowo :/
- nie martwi mnie kwestia prania tych pieluszek dopóki mam działającą pralkę w zasięgu, jednak nie wyobrażam sobie ich suszenia szczególnie w okresie jesienno – zimowym, gdy nieraz miałam sytuacje, że musiałam powtarzać pranie grubszych ubrań bo mi zdążyły zaśmierdnąć zanim wyschły. 
Stwierdziłam więc, że jak na razie kupię sobie z 2 – 3 sztuki tak aby je wypróbować. Tak sobie myślę, że może chociaż na noc uda mi się je zakładać mojemu małemu Tadeo.
Zamówienia dokonałam przez internet, i teraz czekam z niecierpliwością na te kolorowe cudeńka :)
Zanim dokonałam zakupu to spędziłam jeszcze trochę czasu szukając w Internecie trochę informacji na ich temat. Ze względu na koszty zrezygnowałam z kupna pieluszek wyprodukowanych w Polsce (ale jeśli dla kogoś finanse problemu nie stanowią to namawiam do kupna polskiego produktu). Na stronie dzieciasawazne.pl trafiłam  na artykuł o pieluszka polskiej firmy Bobo Lider która produkuje swoje wyroby w Chinach przez co są tańsze. Smutno mi się robi nawet teraz gdy to piszę, ale takie są fakty. Ehh... Postanowiłam kupić dwie pieluszki kieszonki. Stwierdziłam, że używanie pieluszek wielorazowych wyprodukowanych w Chinach i tak pewnie jest mniejszym złem niż jednorazówki (swoją drogą nie sprawdzałam czy jednorazówki w Chinach się produkuje..).  Do tego zamówiłam sobie kilka wkładek różnego rodzaju.
Ze strony producenta tych pieluszek spisałam sobie kilka informacji na temat jak dbać o takie pieluszki:
- pieluszki można prać w max 35 stopniach, z innymi ciuszkami
- nie dodawać do prania płynu zmiękczającego , ale za to olejek z drzewa herbacianego (który ma właściwości antybakteryjne)
- wirowanie max 1000
- wkłady z mikrofibry można prać do 90 stopni
- wkłady z bambusa maksymalnie w 60 stopniach
- nie mozna ich prasować i należy je suszyć z dala od źródeł ciepła
W „Poradniku dla zielonych rodziców” wspominają, że można używać ekologicznych mydeł z wyciągiem z cytrusów (działa wybielająco), oraz ekologicznych proszków odkażających.
Na innej stronie przeczytałam o papierkach celulozowych jednorazowych, które można wraz z zawartością wyrzucać do toalety. Przy mniejszych zabrudzeniach można je podobno prać . Zamówiłam sobie takie papierki, ale miałam problem z wyborem firmy. Na forach internetowych jest bardzo dużo sprzecznych informacji na ich temat. Wygląda na to, że to bardzo indywidualna sprawa, jak skóra dziecka może zareagować na takie papierki, i czy nam będą one pomocne.
Na jeszcze innej stronie o pieluszkach wielorazowych doczytałam jeszcze, że nie należy stosować orzechów piorących, octu i sody. Należy również unikać kremów (jak i innych tłustych substancji) na stany zapalne skóry dziecka, bo to osłabia jakość pieluszki (coś mi tu nie pasuje swoja drogą...), a jeśli jest taka potrzeba to należy wtedy używać papierków celulozowych.
Poza tym:
- nie namaczać pieluszek
- nie używać kwasu cytrynowego
- przed włączeniem właściwego programu prania w pralce, najpierw włączyć płukanie
Jestem ciekawa jak się sprawdzą te pieluszki i jak sobie z nimi poradzimy :)


Przydatne linki:
- http://dziecisawazne.pl/pieluszki-wielorazowe-za-mniej-niz-25-zl-pupus-bobolider/
- http://dziecisawazne.pl/pranie-i-pielegnacja-pieluszek-wielorazowych/
- www.wielorazowepieluszki.pl
- pieluszkarnia.pl
- www.bobolider.pl
Tak naprawdę to na stronie każdego producenta pieluszek wielorazowych można znaleźć informacje na temat ich produktu, jak o niego dbać i używać.

Pielęgnacja niemowlaka - przewijanie.

Z kwietnia 2014:


Temat jednorazowych oraz wielorazowych pieluszek dla dzieci na razie pozostawię w spokoju, a zajmę się samą pielęgnacją pupy maluszka.
Chciała bym zminimalizować używanie mokrych chusteczek jednorazowych, przede wszystkim ze względu na chemię którą są one nasiąknięte, a która podrażnia skórę dziecka. Można kupić gotowe chusteczki wielorazowe, ale mi osobiście wydawały się za drogie. Ja za materiał do uszycia 50 sztuk flanelowych wielorazówek, zapłaciłam ok. 25 zł. (albo nawet mniej, zapodziałam gdzieś rachunek :)). Jako, że nie mam za dużej wprawy w szyciu, obszywanie takiej ilości materiału zajęło mi parę godzin (pieluszki szyłam wielkości chusteczek). Nie polecam tego zadania osobą które mają małą cierpliwość – zadanie które wydawało się takie proste, okazało się bardzo nużące. A szyć lubię! Warto więc poszukać kogoś kto pomoże przy tym zadaniu :) 
A więc chusteczki wielorazowe już mam i co dalej? Do obmywania pupy wypróbuję:
- samą wodę
- wywar z kory dębu jeśli pupa podrażniona będzie
- wodę plus szare mydło
- wodę z dodatkiem mleka mamy
- na większe zabrudzenia olejek np. migdałowy
Gdy pupa już będzie czysta:
- masło shea
- olejek kokosowy na odparzenia
- mąkę ziemniaczaną
- maść do pupy gdy powyższe nie będą zdawać egzaminu
W teorii może jestem przygotowana, ale ciśnie mi się i tak wiele pytań na które odpowiedź poznam za ponad dwa miesiące..
Jak „coś więcej” się zdarzy to najpierw chusteczką higieniczną potem flanelką traktować pupę? Ile będę zużywać tych pieluszek? Czy je nadążę prać? Czy je dopiorę? Czy jeśli dziecko większe będzie to z pupą pod kran biegać? Co na wyjazdach z tym tematem? Zobaczymy..

Przydatne linki i książki:
- www.zdrowapupa.pl
- www.dziecisawazne.pl – wystarczy na tej stronie w wyszukiwarce wpisać hasło „przewijanie”, „pielęgnacja pupu” a wyskakuje dużo artykułów na ten temat

Pielęgnacja niemowlaka – kąpiel

Z kwietnia 2014:

Czas leci bardzo szybko. Coraz częściej moje myśli kierują się w stronę maleństwa które ma się urodzić. Jak wiele przyszłych mam, mam obawy czy uda mi się odpowiednio zaopiekować małym człowiekiem. Zbieram informacje jak można wykorzystać to co daje natura aby nie musieć od pierwszych dni wcierać w synka kosmetyków i maści zawierających sztuczne związki chemiczne. Do tej pory robiłam to dosyć chaotycznie. Postanowiłam więc uporządkować znalezione informacje wg czynności, które wymaga pielęgnacja dziecka. Dziś zajmę się więc kąpielą.
Jak na razie zamiast kosmetyków do kąpieli niemowląt i dzieci mam zamiar wypróbować:
- olejek migdałowy – wlany do wanienki z wodą ma właściwości myjące i nawilżające (wypróbuję również oliwę z oliwek)
- masło shea – rozpuszczone w wanience z wodą łagodzi podrażnienia i świąd
- mleko mamy – odciągnięte mleko mamy ma również właściwości kojące skórę maluszka (gdzieś też przeczytałam, że można po prostu nasiąkniętą wkładkę laktacyjną użyć do mycia)
Do mycia twarzy mam zamiar używać jedynie wody oraz wywaru z rumianku. O rumianku usłyszałam od mojej mamy, która uświadomiła mi, że gdy kiedyś nie było nic na pułkach sklepowych to właśnie rumiankiem łagodziła podrażnienia skóry i oczu. Przy czym należy uważać, bo rumianek może uczulać. Po kąpieli raz w tygodniu będę smarować ciało maluszka olejkiem migdałowym, a na miejsca podrażnione w pierwszej kolejności wypróbuje masło shea. Zdaję sobie sprawę, że dla doświadczonych mam takie zakładanie z góry, że coś będę używać a czegoś nie, może wyglądać trochę naiwnie. Wiem, że rzeczywistość może szybko sprowadzić mnie na ziemie. Ale takie porządkowanie spraw działa na mnie uspokajająco. A o rezultatach moich działań, gdy mój syn pojawi się po tej stronie brzucha będę informowała na bieżąco :)

Przydatne linki i książki:
http://dziecisawazne.pl/naturalna-pielegnacja-mycie-niemowlecia-z-dodatkiem-mleka-matki/
http://dziecisawazne.pl/kapanie-noworodka-i-niemowlaka/
http://dziecisawazne.pl/ekokapiel-zdrowa-dla-dziecka-czyli-kapiele-w-naparach-ziolowych/