piątek, 15 maja 2015

Pieluszki wielorazowe - po trzech miesiącach.

Z września 2014:



W pierwszym tygodniu po powrocie ze szpitala mój mąż będąc w Poznaniu wskoczył do jednego ze sklepów z akcesoriami dziecięcymi i wykupił wszystkie pieluszki wielorazowe jakie w tym sklepie posiadali. Skłoniła go do tego ilość jednorazówek które szły do kosza. Tadeo jak każdy noworodek produkował bardzo duże ilości zużytych pieluch. Prawdę mówiąc przygnębiała nas ta ilość i myśl ile śmieci się w ten sposób produkujemy. Mnie dodatkowo drażni zapach (chemii) jednorazówek. Pieluszki wielorazowe które kupiliśmy nie były niestety polskiej produkcji. Wyprodukowano je w Chinach, dla Polskiej firmy. Dysponuję w tej chwili 10 pieluchami (typu: kieszonkami z wkładami).
A oto moje uwagi po trzech miesiącach użytkowania:
- nie widzę różnic w tym czy używam wkładów bambusowych czy z mikrofibry. Bardzo możliwe że Tadeo je odczuwa, ale do tej pory nic o tym nie wspominał (hehe;)
-w pierwszych tygodniach wydawały mi się za duże bo wyglądało to tak jak by podnosiły bioderka i nóżki w powietrzu wisiały.
-wielorazówki są grubsze od jednorazówek, przez co niektóre ciuszki dobre przy jednorazówkach były za małe przy wielorazówkach
- mają tą przewagę nad jednorazówkami, że nie śmierdzą chemią.
- myśl że moje dziecko nie siedzi cały dzień w czymś sztucznym i plastikowym jest naprawdę fajna
- na początku ich użytkowania nie miałam zastrzeżeń co do ich chłonności. Myślę, że jeśli chodzi  o „2” (kupkę:D) to lepiej sobie z nią radzą niż jednorazówki (ani razu nie miałam sytuacjo aby "2" bokiem wyszła). Niestety po trzech miesiącach użytkowania zaczęły mi regularnie przeciekać. Bardzo to irytujące. Na tyle, że teraz ich używam gdy wiem, że zakładam je na krótko np. gdy wiem że za chwilę będzie kąpiel. Troszkę się do nich przez to zniechęciłam. Przy czym nie wiem czy przyczyną jest słaba jakość tych akurat pieluch, czy źle się z nimi obchodzę (piorę wg wskazówek producenta), czy mały po prostu więcej siusia. W początkowym okresie bardzo lubiłam zakładać je na noc, ze świadomością, że mój syn nie leży tyle godzin w plastiku i żelach (Tadeo jak na razie ładnie w nocy śpi, nawet do 6 godzin). Ale gdy kilka razy przemoczonego z łózka go brałam to jednorazówki zwyciężyły – przeciekają rzadziej. Myślę że z tym przemakaniem jest tez tak, że trzeba uważać aby kieszonka nie wywijała się na zewnątrz bo dotykając ciuszków, zawartość przesiąka na ubranko.
- nie mam problemów z praniem tych pieluch. Robię wszystko wg wskazówek producenta. Używam proszku (na początku specjalnie przeznaczonego do tego celu, a teraz dziecięcego, delikatnego) i olejek eterycznego z drzewka herbacianego. Po wyjęciu z pralki ładnie pachną, i nie mogę również narzekać na plamy (choć śnieżnobiałe też już nie są)
- przez lato nie miałam problemów z suszeniem wielorazówek, ale jesieni i zimy się obawiam
- na niektórych portalach czytałam, że przy pieluszkach typu kieszonki, w sytuacji gdy pieluszka jest jedynie zasiusiana, to można wymieniać jedynie sam wkład. Ja wymieniam cała pieluchę, ponieważ kieszonka też mi się wydaje wilgotna za każdym razem
- 10 sztuk pieluszek wystarczało mi w pierwszych dwóch miesiącach na jeden dzień, na drugi je prałam i suszyłam. W sumie co drugi dzień używałam wielorazówek. Teraz wystarczają mi na dłużej tym bardziej, że nie używam ich za każdym razem. Jedynie gdy jestem w domu.
Lubie wielorazówki za to ze są wielorazowe i za to że brak w nich chemii. Muszę jednak przyznać, że są troszkę bardziej kłopotliwe w używaniu. Całkiem możliwe ze powinnam spróbować używać innego rodzaju pieluszek i oraz poznać wielorazówki innych firm. Jeszcze się na to nie zdobyłam ponieważ jednorazowy zakup pieluch to duży wydatek. Żałuje że mam tak mało opanowany ten temat. Nie ukrywam, ze poszłam po taniości, czyli kupiłam tańsze nie wyprodukowane w Polsce pieluchy, i typu One Size czyli na cały okres pieluszkowania. Z pewnością są pieluszki które lepiej spełniają swoja funkcje, i ja pomimo ze jak na razie nie do końca panuje nad tym tematem zachęcam jednak do eksperymentowania i zapoznawaniem się z nimi. Bo warto – dla zdrowia maluszka, i mniejszej ilości śmieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz